Leica Summicron-M 28 f/2 – najlepszy obiektyw 28 mm na świecie

Summicron 28 mm jest od lat moim ulubionym obiektywem w systemie M i wszystko wskazuje na to, że tak zostanie.

Zaczniemy od cytatu znanego recenzenta sprzętu foto – Kena Rockwell’a:

This Leica 28mm f/2 is the world’s highest-performance 28mm lens.
It’s fast, sharp and doesn’t have any visible distortion.

Ken Rockwell, kenrockwell.com

To może kolejny cytat, tym razem ś.p. Erwina Puts’a, wybitnego znawcy Leikowych tematów:

The Summicron-M 2/28 mm ASPH is one of the crown jewels in the Leica scuderia of lenses. It is a superb lens

Erwin Puts, Leica Chronicle Book

I na tym można zakończyć recenzję rzeczonego obiektywu. Właściwie wszystko zostało napisane. Dziękuję, można się rozejść.

Leica Summicron-M 28 mm 1:2 w całej okazałości

Dlaczego warto fotografować obiektywem 28 mm?

Dlatego, że najszersze ramki dalmierza współczesnych aparatów serii M pokazują właśnie obszar odpowiadający ogniskowej 28 mm. Dlatego, że jest to idealna ogniskowa do fotografowania w mieście, gdzie przeważnie jest gęsta zabudowa i nie zawsze można się odsunąć na dostatecznie dużą odległość, żeby objąć temat np. 50-tką. A także poza miastem, kiedy mamy do czynienia z ładnymi widoczkami. 35 mm to często za wąsko, a szersze ogniskowe, typu 24 czy 21 mm są kłopotliwe w użyciu z Leiką M. 28 mm to idealny kompromis, który daje mi pełną swobodę działania, bez ciągłego zastanawiania się: „a może zmienić obiektyw?”.

Trochę suchych faktów o Leica Summicron-M 28 mm 1:2 ASPH

Obiektyw pojawił się na rynku w 2000 roku. W specyfikacji technicznej nie ma nic fascynującego:

  • maksymalny otwór przesłony: f/2,
  • minimalna odległość ostrzenia: 70 cm, czyli typowa dla dalmierzowych aparatów,
  • waga: ok. 270 gram,
  • średnica filtra: 46 mm.
  • 6 grup soczewek, razem 9 elementów, z czego jeden asferyczny (stąd dopisek ASPH w nazwie),
  • 10 listków przysłony.

Jedyną wadą pierwszej wersji obiektywu jest budowa osłony przeciwsłonecznej, tzw. „tulipana”. Po latach użytkowania, ta osłona, będąca sporym kawałkiem twardego plastiku wpinanego na dwa klipsy, traci swoją sztywność, zaczyna się ruszać, a co najgorsze pękać. Zawsze w jednym miejscu – przy „okienku”. Do tego składa się z dwóch części, skręconych ze sobą czterema niewielkimi śrubkami. Nie ma szans, żeby te śrubki trzymały w kupie całą konstrukcję. Co jakiś czas wymagają dokręcenia.

W 2016 roku obiektyw został zmodernizowany. Wiele się nie zmieniło, delikatnie poprawiono konstrukcję uzyskując lepszą jakość w rogach kadru. Dostosowano obiektyw do wymagających cyfrowych matryc. Czytając wątki na zagranicznych forach – lifting był kosmetyczny i wspomniana lepsza jakość jest niezauważalna przez większość użytkowników, którzy mieli okazję porównywać bezpośrednio starszą i nowszą wersję. Zmieniono natomiast najbardziej wkurzającą rzecz, czyli osłonę przeciwsłoneczną. W nowszej wersji jest mniejsza, metalowa, nakręcana na zewnętrzny gwint. Tak powinna wyglądać od samego początku produkcji. Pojawiło się również fabryczne kodowanie obiektywu 6 bit. Także po podpięciu szkła pod M typ 240 lub nowszy korpus, jest on automatycznie rozpoznawany.

Nowa wersja osłony przeciwsłonecznej. Jest mniejsza i metalowa. Dekielek jest wsuwany, wykonany z elastycznej gumy.

Fabryczne oznaczenie:

  • 11604 – wersja czarna, od 2010 roku
  • 11661 – wersja srebrna, od 2012 roku
  • 11672 – wersja czarna po liftingu (od 2016 roku)
Na mocowaniu bagnetowym widać czane i białe „paski”. W ten sposób korpus rozpoznaje, jaki obiektyw został podpięty. Kodowanie 6bit działa dla body od M240 w górę.

Życie z Cron-em 28 mm.

Używanie tego obiektywu to czysta przyjemność. Jak wszystkie szkła w systemie M ma kompaktową, zwartą budowę. Jakość wykonania jest doskonała. Nawet po wielu latach intensywnego użytkowania obiektyw zachowuje swoje parametry optyczne i precyzję ustawiania parametrów. Ostrzenie ułatwia specjalna, półkolista „wypustka”, dopasowana do kształtu palca. Cała konstrukcja jest metalowa.

Jakie zdjęcia generuje Summicron 28 mm?

Nie napiszę nic odkrywczego. Jest idealnie ostro od f/2. Zarówno w centrum kadru, jak również w rogach. Wersja II obiektywu została poprawiona optycznie, dla lepszej współpracy z matrycami cyfrowymi. Czy tą poprawę widać na zdjęciach? Moim zdaniem nie. Zarówno wersja pierwsza, jak i druga generują właściwie identyczny obrazek. Może w testach laboratoryjnych dałoby się wykazać wyższość nowej konstrukcji, ale w codziennym fotografowaniu różnic nie widać.


Jak widać winieta jest i to całkiem duża. Czy to przeszkadza? Absolutnie nie. Dla mnie jest to element słynnego „Leica look”. I tak przeważnie dodaję delikatną winietę w postprodukcji. Wraz z przymykaniem przysłony narożniki stają się jaśniejsze.


Beczkowatość jest bardzo dobrze skorygowana. Tu nie ma się do czego przyczepić.

Praca pod światło jest bardzo dobra. Ciężko „złapać duszki” na zdjęciach, aczkolwiek zawsze używam dedykowanej osłony przeciwsłonecznej, co pomaga znacznie ograniczyć niepożądane rozbłyski na soczewkach.


Należy pamiętać, że jest to obiektyw szerokokątny, więc rozmycie tła nie będzie oczywiście tak spektakularne jak w przypadku szkieł o ogniskowej 50 mm czy 75 mm. Ale przy maksymalnym otworze przysłony f/2 można uzyskać ładne odseparowanie tła. Nie podejmuję się porównania bokeh-u do konstrukcji innych producentów, bo każdy ma swoje preferencje. Ja z uśmiechem na ustach przeglądam zdjęcia robione Summicron-em 28, tym bardziej, że nie ma praktycznie aberracji fotochromatycznych. To zapewne zasługa najwyższej jakości powłok zastosowanych na soczewkach.

Poniżej kilka galerii zdjęć wykonanych zestawem: Leica M typ 240 + Summicron 28 mm f/2 ASPH:

Summicron 28 mm jest dla mnie idealnym obiektywem uniwersalnym. Chociaż bardzo lubię ogniskową 50 mm, to jednak 28 mm jest w 90% przypięty do korpusu.

Bardzo ważna, przynajmniej dla mnie, jest niesamowita radość z użytkowania tego obiektywu. Z jednej strony jest mały i bardzo dyskretny. Z drugiej strony oferuje imponujące osiągi. Idealnie współpracuje ze wszystkimi korpusami „M”, zarówno cyfrowymi, jak również analogowymi.

Jak nie Summicron 28 mm to co?

7Artisans 28 mm f/1.4
Najtańszy w zestawieniu obiektyw – nowy kosztuje niecałe 1800 zł, czyli 1/10 ceny Summicron’a. Zaprojektowany i wyprodukowany w Chinach. Przyzwoicie wykonany. Obudowa metalowa. Pierścienie chodzą precyzyjnie, ale ogólne wrażenie jest sporo gorsze, niż w przypadku Leiki. Zadziwiająco dobry optycznie, pamiętając o cenie. Ale oczywiście widać przepaść, jeżeli chodzi o jakość obrazka. Jak na dalmierzową konstrukcję ma spore rozmiary i jest ciężki. Nie ma osłony przeciwsłonecznej.

Voigtlander Ultron 28 mm f/2
Najbardziej polecany obiektyw z kategorii budżetowej. Dobrze wykonany, bardzo przyzwoity optycznie i nisko wyceniony: na niecałe 3.000 zł. Warty polecenia jako tańsza alternatywa. Można znaleźć ładną sztukę na rynku wtórnym. Jest to propozycja warta polecenia.

Leica Elmarit-M 28 mm f/2.8
Najtańsza Leica, ale i tak droga. Cena nowego egzemplarza to niecałe 10.000 zł. Używane sztuki to wydatek od ok. 6.500 zł. Jakość wykonania, mechaniczna i optyczna na poziomie Summicron’a. Wymiary zewnętrzne niemal identyczne. Ostrość i jakość obrazka na równie wysokim poziomie, różni się tylko gorszym o jedną działkę światłem. Wiele osób wybiera Elmarit’a zamiast Crona, bo różnice w maksymalnym otworze przysłony nie są aż tak istotne przy tej ogniskowej, a różnica w cenie już spora.

Leica Summilux-M 28 mm f/1.4
Najjaśniejsza, bezkompromisowa 28-ka w ofercie Leiki. O połowę droższa od Cron’a – kosztuje prawie 30.000 zł. Czy warto tyle wydawać na jasny obiektyw szerokokątny? Każdy musi sobie sam odpowiedzieć na to pytanie. W większości przypadków spojrzenie na cenę weryfikuje plany zakupowe.

Podsumowanie

Tanio nie jest. „Nówka sztuka” w Leica Store kosztuje prawie 20.000 zł. Jak na obiektyw stałoogniskowy, w sumie nie najjaśniejszy, to bardzo wysoka kwota. Ale Leica przyzwyczaiła wszystkich do takich cen. Biorąc pod uwagę kursy walut i inflację – będzie tylko drożej.

Jeżeli nie dysponujemy tak pokaźną ilością gotówki, możemy spojrzeć na oferty z rynku wtórnego. Wersja po liftingu jest rzadko spotykana i przeważnie bardzo droga. Ładne egzemplarze zaczynają się od 12.000 zł w górę. Tańsze są egzemplarze sprzed 2016 roku, ale i tak poniżej 8.000 zł ciężko coś znaleźć.

O ile sam obiektyw jest naprawdę dobrze zbudowany i nawet mocno wyeksploatowane egzemplarze trzymają fabryczne parametry optyczne, o tyle osłona przeciwsłoneczna po latach generuje problemy. Plastik łapie rysy i uszkodzenia, zaczyna łapać luzy, często pęka w okolicach „okienka”. Problem z osłoną został wyeliminowany w 2016 roku – plastikową osłonę na zaciski zastąpił metalowy, wkręcany w zewnętrzny gwint element. I chociażby z tego powodu warto rozważyć nowszą wersję.

Summicron 28 mm to mocna propozycja na jedyne szkło, „przyspawane” do korpusu serii M. Ale większość klientów i tak pewnie wybierze Cron’a 35 mm.

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
JacekB
JacekB
8 miesięcy temu

Jest jeszcze jeden oryginalny leikowy wariant 28 mm. Nie wspomniałeś o nim, ale jesteś usprawiedliwiony, ponieważ jest to opcja prawdziwie koneserska. Od kilku lat jest mianowicie dostępny Summaron-M 5,6/28, stanowiący nowoczesną rekonstrukcję gwintowego obiektywu z lat 1955-1963. Obiektyw o bardzo charakterystycznym obrazowaniu, powszechnie uchodzącym za „analogowy look”, przez co nie jest on polecany dla każdego użytkownika. Tylko dla tych, którzy tego właśnie pragną. Wielką jego zaletą w podróży są ekstremalnie małe gabaryty – to najmniejszy obecnie produkowany obiektyw Leiki. Nietypowy rozmiar filtra 34 mm, więc trochę bez sensu, gdyby ktoś chciał go używać na filmie. Jest też droższy od Elmarita-M 2,8/28 ASPH, ale o tym tutaj nie dyskutujemy, gdyż Leica tak już ma i trzeba z tym żyć. 🙂 Gwintowy ponad sześćdziesięcioletni oryginał też poniekąd nie jest tani na wtórnym rynku, a i dostać go trudno, bo nie był masowo produkowany.

Jest także dostępny Biogon 2,8/28 ZM od Zeissa, ponoć równorzędny optycznie z Elmaritem, ale rozmiarowo nieco większy i trochę zasłania wizjer, więc w konkurencji obiektywu 28 mm na podróż oraz do fotografii analogowej ostatecznie wygrywa Elmarit-M ASPH.

Dla mnie są to dosyć abstrakcyjne kwestie, albowiem nie używam żadnego 28 mm. Jeśli kiedykolwiek zechcę spróbować, prawdopodobnie będzie to właśnie Elmarit-M 2,8/28 ASPH. Nie jestem fachowcem w branży reporterskiej, więc jedna działka przysłony na 28 mm nie gra dla mnie żadnej roli.