Ny-Ålesund – miasto – stacja badawcza
Dopływamy do Ny-Ålesund – norweskiej osady, której życie toczy się wokół stacji badawczych należących do różnych państw. To właśnie stąd jak na dłoni widać to, co na co dzień „krzyczy” z ekranów telewizorów: topniejące lodowce, zmiany temperatury, globalne ocieplenie klimatu.
Ten lodowiec jeszcze 20 lat temu był dużo większy
Jeszcze dwadzieścia lat temu pobliski lodowiec był znacznie większy. Zajmował o wiele rozleglejszą powierzchnię. Dziś jest go wyraźnie mniej – i z roku na rok znika coraz szybciej.
Archipelag Svalbard to jedno z najważniejszych miejsc badań klimatycznych na świecie. Pracują tu zespoły naukowe z wielu krajów. Schodzimy z pokładu jachtu, by zwiedzić osadę. Słońca brak, jest wyraźnie chłodniej. Jesteśmy bardziej na północy, bliżej bieguna.
Wizytę zaczynamy od poczty – najdalej wysuniętej na północ placówki pocztowej na Ziemi. Stąd można wysłać list albo pocztówkę z naprawdę wyjątkowym stemplem.
Oglądamy drewniane, zabytkowe budynki poczty i telegrafu, a także zardzewiałe „zwłoki” wąskotorówki, która niegdyś ułatwiała transport w samym sercu Arktyki.





Spacer wokół Ny-Ålesund
Obejście całej osady dookoła zajmuje maksymalnie godzinę. Na szyi wisi Leica. Fotograf we mnie instynktownie szuka dobrego kadru z pogranicza street photo, ale to nie to miejsce i nie ten klimat. Mogę co najwyżej zapisać na matrycy kolejny zaśnieżony szczyt i drogę prowadzącą donikąd.
No i oczywiście – obowiązkowy znak „uwaga na niedźwiedzie polarne”, który tradycyjnie wyznacza granicę strefy, po której można poruszać się bez karabinu.




Bez kotów, za to z psami
Na całym archipelagu Svalbard obowiązuje zakaz hodowli kotów. Wprowadzono go w trosce o lokalną przyrodę, a zwłaszcza o siedliska ptaków.
Za to psów jest tu całkiem sporo. Psie zaprzęgi wciąż stanowią popularny środek transportu – praktyczny, niezawodny i idealnie dopasowany do arktycznych warunków.
Bardzo się cieszę, że są nowe wpisy na tym blogu. Jest dla mnie bardzo ciekawy. Szczególnie posty dotyczące aparatòw Leica. Gratuluję. Życzę wytrwałości w tworzeniu nowego contentu. Wiedzę o aparatach z czerwoną kropką pozwoliłem sobie w niewielkiej części wykorzystać w swoim blogu. Oczywiście załączyłem odnośnik do źródła. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu? JS
Dziękuję za komentarz 🙂 Blog „żyje”, ale brakuje czasu na regularne publikowanie wpisów. Wyślij mi proszę link do swojego bloga, chętnie poczytam 🙂 Co do Leiki – planuję dużą ilość treści, samo „mięso”. Mam nadzieję, że w kwietniu pojawi się pierwszy wpis z wielu zaplanowanych 🙂
jacekstochmal.com