Muzeum Prototypów w Hamburgu
To bez wątpienia jedno z najbardziej rozpoznawalnych muzeów motoryzacyjnych na mapie Niemiec. Jeśli jesteście fanami motoryzacji, koniecznie zaplanujcie 2–3 godziny na zwiedzanie podczas wizyty w Hamburgu.
Co to za miejsce?
Muzeum Automuseum PROTOTYP w Hamburgu to miejsce dla miłośników motoryzacji, szczególnie tych zainteresowanych prototypami, sportowymi i wyścigowymi samochodami. Znajduje się ono w dzielnicy HafenCity przy ulicy Shanghaiallee 7 (kod pocztowy 20457 Hamburg) w Niemczech.
Muzeum zostało otwarte w 2008 roku i powstało w dawnym budynku przemysłowym z 1835 roku – inicjatorem projektu byli pasjonaci motoryzacji, którzy udostępnili swoją prywatną kolekcję. W centrum ekspozycji znajdują się rzadkie pojazdy – w tym prototypy, samochody sportowe i wyścigowe – które obrazuje się w kontekście historii motoryzacji powojennej w Niemczech.
Wystawa stała muzeum obejmuje około 45 do 50 unikalnych egzemplarzy samochodów wyścigowych i sportowych. Prezentacja skupia się m.in. na konstrukcjach marek takich jak Porsche i Volkswagen, a także na samej historii konstruktorów i kierowców, którzy odegrali istotną rolę w rozwoju sportów motorowych po 1945 roku.





Zwiedzanie – praktyczne informacje
Na początku muszę napisać, że zdecydowanie polecam Muzeum Prototypów w Hamburgu, choć moim skromnym zdaniem nie ma ono wiele wspólnego z faktycznymi prototypami. Nazwa wydaje się nieco na wyrost, co jednak w żadnym razie nie oznacza, że w środku brakuje ciekawych pojazdów. Wręcz przeciwnie — muzeum oferuje wiele interesujących ekspozycji i klimatycznych wystaw uzupełniających, które pozwalają lepiej poznać historię prezentowanych eksponatów.
Najwięcej miejsca poświęcono oczywiście marce Porsche, co nie jest zaskoczeniem, biorąc pod uwagę przywiązanie Niemców do tej legendarnej firmy z Zuffenhausen. Można tu zobaczyć idealnie zachowane lub pieczołowicie odrestaurowane egzemplarze – od pierwszego prototypu, przez kolejne modele serii 356 i 911, aż po współczesne, limitowane edycje.






Jedna z sal została poświęcona włoskim pojazdom. Choć jest ich zdecydowanie mniej, to warto docenić staranny dobór eksponatów – prawdziwe perełki motoryzacji. Już z daleka przyciąga wzrok Lancia Stratos, a dalej można podziwiać wyjątkowe modele Maserati i Ferrari, z GTO dumnie stojącym w rogu sali.








W muzeum zgromadzono również wiele samochodów wyścigowych, często będących unikatowymi egzemplarzami, wyprodukowanymi w liczbie zaledwie jednej sztuki – być może właśnie stąd wzięła się inspiracja do nazwy muzeum. Warto odwiedzić to miejsce w tygodniu, poza sezonem – wtedy zwiedzających jest niewielu, co pozwala spokojnie zrobić zdjęcia i dokładnie przyjrzeć się każdemu detalowi. Przy kasie znajduje się też niewielki sklepik, w którym miłośnicy motoryzacji znajdą coś dla siebie – od literatury tematycznej po modele samochodów i inne gadżety.
Czym robione zdjęcia?
Zdjęcia wykonywałem aparatem Fujifilm GFX 100S – część z wykorzystaniem obiektywu kitowego GF 35–70 mm, a część z podpiętym Summiluxem 50 mm f/1.4 od Leiki. Co ciekawe, ta stałka całkiem dobrze pokrywa większą matrycę średnioformatową Fuji, generując jedynie niewielką winietę w narożnikach kadru. Oczywiście w tym zestawie mamy do dyspozycji wyłącznie ręczne ustawianie ostrości i przysłony, ale dzięki funkcji focus peaking w aparacie praca nie jest wcale uciążliwa. No, może trzeba odrobinę więcej uwagi przyłożyć do precyzyjnego ustawienia ostrości – w końcu f/1.4 na matrycy większej niż pełnoklatkowa daje naprawdę „papierową” głębię ostrości.







