Jaki obiektyw do Leica M – wprowadzenie

Z body Leica M najlepiej jest używać obiektywów z mocowaniem Leica M. Mamy tu do wyboru długą listę markowych konstrukcji produkowanych od 1954 roku, a także sporo ciekawych produktów niezależnych firm..

Od m39 do M

Aparat zbudowany przez Oscara Barnack’a w latach 1910-1913, uważany za pradziadka dzisiejszych konstrukcji, był wyposażony w obiektyw 50 mm f/3.5. Z drobnymi zmianami wszedł do produkcji seryjnej w 1925 roku, a pięć lat później ofertę uzupełnił szeroki kąt 35 mm f/3.5. Dalej pojawiły się teleobiektywy: 73 mm, 90 mm oraz 135 mm. Umożliwienie klientom zmiany obiektywów wymusiła wymyślenie łatwego sposobu montażu. Po pierwszych lepszych i gorszych próbach Leica wymyśliła m39 – mocowanie gwintowe, które okazało się bardzo popularne.

W 1932 roku zaprezentowano znacznie ulepszoną wersję aparatu Barnack’a – Leicę II. Największą zmianą było pojawienie się zintegrowanego dalmierza, który był dużym krokiem naprzód, pozwalającym w komfortowy sposób ustawiać ostrość. Ale równocześnie ograniczał zakres ogniskowych, z których fotograf mógł efektywnie korzystać. W kolejnych latach udoskonalano konstrukcje aparatów i obiektywów oraz wprowadzano nowe, zdobywając uznanie klientów na całym świecie. Leica zaczęła budować swoją markę.

Obiektyw z mocowaniem m39 można za pomocą adaptera podpiąć pod body z mocowaniem M. Czy warto? Niekoniecznie. Najświeższe konstrukcje Leici m39 mają już 70 lat na karku i raczej powinny być traktowane jako ciekawostka, ozdoba kolekcji, niekoniecznie sprzęt do codziennego użytku. Aczkolwiek obiektyw w dobrym stanie będzie w pełni używalny, również z najnowszym body.

M3

Pierwsza Leica z legendarnej serii M pojawiła się w 1954. Wraz z nowym body zaprezentowano zupełnie inny niż dotychczas typ mocowania obiektywów. Zrezygnowano z systemu gwintowego m39 na rzecz nowocześniejszego rozwiązania, z którego korzystają również dzisiejsze konstrukcje. Aparat nazwano Leica M3. Litera „M” od niemieckiego słowa „Messsucher”, czyli dalmierz, a cyfra 3 od ilości wbudowanych w wizjer ramek. Od tej pory, po zamontowaniu obiektywu 50, 90 lub 135 mm w wizjerze podświetlała się odpowiednia ramka ułatwiając kadrowanie. Szybko okazało się, że brakuje szerokiego kąta. Ramkę 35 mm dodano w kolejnym, niżej pozycjonowanym modelu – M2 usuwając jednocześnie 135 mm.

Model M3 dostał nowe mocowanie obiektywu. Po prawej stronie aparatu widać małą dźwigienkę. Jest to selektor wyboru ramek. Jeżeli podepniemy obiektyw o ogniskowej 50, 90 lub 135 mm dźwigienka przesunie się w prawo albo w lewo, a w wizjerze podświetli się odpowiednia ramka ułatwiając kadrowanie. Duża dźwigienka z lewej to samowyzwalacz, Obok przycisk, który należy wcisnąć chcąc wypiąć obiektyw.

Obecnie oferowane, cyfrowe aparaty: Leica M10 czy M typ 240 mają wbudowane 3 pary ramek (razem 6 sztuk): 28 i 75 mm, 35 i 90 mm, 50 i 135 mm. I z tych ogniskowych najwygodniej jest korzystać. Dla mnie zestawem „obowiązkowym” jest trio: 28, 50 i 90 mm. 28 mm jako najszerszy kąt, który umożliwia bezproblemowe kadrowanie korzystając z okienka dalmierza, dalej standardowa 50-tka i teleobiektyw, który najwięcej czasu spędza w torbie foto, ale raz na jakiś czas okazuje się niezbędny, chociażby do zrobienia portretu.

Ogromną popularnością wśród miłośników marki cieszy się również 35 mm. Pomiędzy 35 mm a 50 mm jest stosunkowo nieduża różnica, dlatego jako uzupełnienie 35 mm warto rozważyć 75 mm.

Dalmierz i obiektywy

Wybierając ogniskową dla Leica M należy kierować się oczywiście swoimi preferencjami, ale ze względu na wygodę obsługi warto wziąć również pod uwagę ograniczenia wbudowanego dalmierza. Dla obiektywów szerszych niż 28 mm należy używać dodatkowych celowników optycznych, montowanych w sankach lampy błyskowej, za pomocą których oczywiście nie ustawimy ostrości. Oddzielne celowniki dla ostrzenia i kadrowania są w praktyce bardzo uciążliwe w codziennym użytku.

Najbardziej klasyczna ogniskowa 50 mm w wydaniu Leiki. Z lewej nowoczesny obiektyw Summicron 50 f/2 IV generacji. Z prawej składany Elmar 50 mm f/3.5 oferowany z modelem M3. Obydwa są bardzo ostre i mają kompaktowe wymiary. Starego Elmar-a można z powodzeniem używać z najnowszymi korpusami.

Duże ułatwienie przyszło dopiero wraz z prezentacją aparatu cyfrowego Leica M typ 240 w 2012 roku, w którym pojawiła się funkcja Live View z Focus Peaking. Od tego momentu można było korzystać z dalmierzowego M jak z typowego bezluterkowca. LV to pomocna funkcja, zwłaszcza w przypadku bardzo szerokich ogniskowych lub teleobiektywów. Ułatwia kadrowanie i ustawianie ostrości, ale w codziennym użytkowaniu nie jest aż tak wygodna. Należy pamiętać, że model M został stworzony jako dalmierz, natomiast Live View, Focus Peaking czy możliwość podpięcia opcjonalnego elektronicznego wizjera EVF (skrót od: Electronic View Finder) to są tylko dodatkowe opcje zwiększające funkcjonalność.

Osobiście używam elektronicznego wizjera w duecie z moim najszerszym obiektywem o ogniskowej 15 mm. EVF przydaje się również po podpięciu 90-tki, bo w przypadku tele głębia ostrości jest tak duża, że potrzeba na prawdę dobrego oka lub dużo szczęścia, żeby wyostrzyć korzystając tylko z dalmierza. Podpinając EVF oczywiście pozbywamy się opcji podpięcia lampy błyskowej. Żeby mieć opcję lampy i wizjer elektroniczny musimy dokupić opcjonalny grip, a do gripa adapter SCA i z niewielkich rozmiarów aparatu robi nam się całkiem duży i skomplikowany zestaw, który będzie uciążliwy w obsłudze.

Dlatego decydując się na zakup systemu M musimy mieć w głowie wyżej wymienione ograniczenia. Szukając niewielkiego aparatu z ogniskową 28, 35 czy 50 mm – Leica M jest warta rozważenia. Ale szukając systemu, który umożliwi używanie szerokiego spektrum ogniskowych przy zachowaniu dużej wygody obsługi – wtedy warto zainteresować się typowym bezlusterkowcem, czyli np. systemem SL.

W przypadku nowoczesnych body, wszystko poniżej 28 mm będzie kłopotliwe w codziennym użytkowaniu ze względu na kadrowanie. Używanie zewnętrznych celowników czy LV jest półśrodkiem, który komplikuje proces fotografowania. Za to w przypadku teleobiektywów – 75, 90 i 135 mm nie będziemy mieli problemów z kadrowaniem, za to ustawienie ostrości patrząc w dalmierz okaże się dużym wyzwaniem ze względu na dużą głębię ostrości. Dlatego decydując się na zakup 90-tki wybrałem Summarit-a f/2.5 jako kompromis pomiędzy możliwościami, a łatwością użytkowania. Im niższa wartość przysłony i dłuższa ogniskowa, tym większe prawdopodobieństwo, że nie ustawimy ostrości tam, gdzie potrzeba.

Najbardziej pożądaną ogniskową na rynku wtórnym jest 35 mm. Jest to najszersza ogniskowa, którą podepniemy do analogowego, „budżetowego” M4 czy M4-2. Kolejna w kolejności, popularna ogniskowa to 50 mm. Tu mamy ogromy wybór obiektywów ze światłem od f/2.5 (Summarit) do f/0.95 (Noctilux). Nie wspominam o konstrukcjach niezależnych producentów, których jest na prawdę dużo. Rzadkością są obiektywy o ogniskowych 18, 21 czy 24 mm. Jeżeli już się pojawiają, są dosyć drogie, ze względu na wysokie ceny wyjściowe. Ogniskowe powyżej 50 mm, czyli 75, 90, 135 cieszą się umiarkowaną popularnością. O ile 75 czy 90, czyli typowe portretówki mają swoich miłośników, o tyle trudność używania 135 mm z dalmierzem mocno wpływa na cenę na rynku wtórnym. Są to zdecydowanie najtańsze obiektywy z mocowaniem M.

W kolejnych wpisach postaram się przybliżyć ofertę obiektywów z mocowaniem Leica M, opisać wady i zalety, wreszcie skoncentrować się na ofercie rynkowej i cenach.

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
JacekB
JacekB
3 miesięcy temu

Wybierając obiektywy do Leiki – o ile to jest lub docelowo ma być więcej niż jeden – użytkownik, który fotografuje lub zamierza fotografować analogowo, jak również potencjalny nabywca cyfrowej wersji Monochrom, powinien zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt sprawy, o którym nie wspomniałeś, więc niniejszym uzupełniam.

Chodzi mianowicie o rozmiar filtra. Po co wydawać dodatkowe pieniądze na takie same filtry różnej wielkości, nosić w torbie podwójny lub wielokrotny ciężar i podwójnie uważać, żeby czegoś nie zgubić w podróży? Oczywiście istnieją adaptery do filtrów. Bardzo dobre robi np. Heliopan, bodajże we wszystkich rozmiarach, jakie można sobie wyobrazić. Można jednak uniknąć wspomnianych wyżej uciążliwości w ten sposób, że od początku decydujemy się na jednolity rozmiar filtra i z całego bogatego asortymentu obiektywów M kompletujemy pod tym kątem odpowiedni dla siebie zestaw. Zależnie od własnych upodobań i potrzeb można dosyć łatwo dobrać sobie wymarzony komplet obiektywów M pod filtry 39 mm albo 46 mm. Z innymi rozmiarami, rzadziej spotykanymi w obiektywach M jest trudniej, trzeba bardziej pogłówkować.