Sony FX3 jako aparat fotograficzny – jak się sprawdza?

Tak się składa, że spora część mojego zawodowego czasu przypada na tworzenie filmów na YouTube. Nie, nie robię ślubów, chrzcin czy komunii. Ale przynajmniej 1-2 dni w tygodniu spędzam na filmowaniu.

Dlatego zawsze chciałem mieć Sony FX3

Dlaczego akurat Sony, a nie Nikon, Canon, Fuji albo Olympus? Odpowiedź jest prosta. Posiadając już Sony A7 IV, kilka baterii, obiektywów, ładowarek, nie chciałem tworzyć od podstaw kolejnego systemu. Tym bardziej, że FX3 to solidna propozycja, która łączy jak dla mnie świat ambitnych amatorów i profesjonalistów. Tym sprzętem można zrobić dużo.

Można też robić zdjęcia

No właśnie. W przypadku FX3 funkcja fotografowania to dodatek. Taki sam, jak filmowanie w „zwykłym” bezlustrkowcu. Ale dobra wiadomość jest taka, że funkcje foto są na tyle dobrze poukładane, że mówiąc krótko – FX3 daje radę.

Poniżej zdjęcia z zestawu: Sony FX3 + Sony 70-200 mm f/2.8 GM II:

Od ogółu do szczegółu

Na początek – przyciskiem „mode” ustawiamy tryb, który nas interesuje. Mamy kilka opcji filmowania i kilka służących fotografii. Są cztery standardowe programy – manualny, priorytet przysłony, priorytet migawki i „zielony” w pełni automatyczny. Mi osobiście najlepiej pracuje się na priorytecie przysłony. Jej wartość zmieniam kręcąc pierścieniem na obiektywie, aparat (albo w tym przypadku kamera) sam dobiera czas i wartość ISO. Zdjęcie robimy wciskając spust migawki.

Ograniczenia

Nie będę pisał więcej na temat samego procesu robienia zdjęć. Podzielę się z Wami kilkoma spostrzeżeniami, które zapadły mi w pamięci używając na przemian A7 IV i FX3 do robienia zdjęć.

Migawka – wyłącznie elektroniczna
Jak dla mnie największe ograniczenie trybu foto. O ile fotografując statyczne kadry nie ma znaczenia, jakiej migawki używamy, o tyle w przypadku np. street foto jesteśmy mocno ograniczeni. Szybko poruszające się obiekty mogą na zdjęciu wyjść zniekształcone. Trzeba o tym pamiętać.

Brak wizjera
Zmieniając A7 na FX3 co chwila „łapałem się” na tym, że próbowałem przyłożyć kamerę do oka szukając instynktownie wizjera.

Mała rozdzielczość
12 Mpx. Tyle miał stary i dawno zapomniany Nikon D700. Obecnie 24 Mpx to standard, aczkolwiek coraz mocniej do głosu dochodzą sprzęty oferujące wyższe rozdzielczości.

Zbyt wolny i nie do końca pewny autofocus
Działa inaczej niż w A7 IV. Potrafi się pomylić, ustawi ostrość nie tam, gdzie chcemy.

Ale to wszystko nie ma znaczenia

Bo Sony FX3 to pełnowartościowa kamera. I to, co jest ograniczeniem w przypadku trybu foto doskonale sprawdza się w filmowaniu. Czyli w tym, co FX3 lubi najbardziej. Gdzie czuje się jak przysłowiowa ryba w wodzie.

Dzięki niewielkiej ilości pikseli, możemy cieszyć się dużym używalnym ISO (cały zakres to 80 do 102 400). Osobiście na FX3 mówię „noktowizor”, bo używając tego sprzętu w słabych warunkach oświetleniowych jestem zawsze zaskoczony jakością zarejestrowanego obrazu.

Mam również inną obserwację w temacie jakości obrazu. Chodzi konkretnie o plastykę, która jest bardziej „subtelna”, przyjemniejsza dla oka, porównując z A7 IV. Jest to, zaznaczam, moje subiektywne odczucie z używania FX3 do rejestrowania obrazów nieruchomych.

Na koniec trochę zdjęć

Podsumowując ten wpis – FX3 nadaje się do fotografowania, ale trzeba wiedzieć co można, a czego nie można zrobić tym sprzętem. Sam obrazek jest bardzo fajny, taki plastyczny. Chciałoby się użyć słowa „filmowy”. Nieco inny niż z A7 IV, chociaż nie jestem w stanie do końca wypunktować różnic.

Doceniam fakt, że Sony wyposażyło FX3 w tryb fotograficzny, który oferuje zaskakująco dużo ustawień. Ten sprzęt oczywiście nie nadaje się do codziennej fotografii, ale dobrze sprawdza się w sytuacjach, kiedy coś filmujemy i musimy „awaryjnie” zrobić zdjęcie. Żeby np. mieć coś do zrobienia miniaturki na YouTube.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze